Od chorwackiego wybrzeża, przez Zagrzeb, Bośnię i Hercegowinę, aż do Lublany — letnia podróż uliczna z aparatem.

Chorwacja, północne wybrzeże (Novigrad / Istria).
Dziewięć zdjęć, które zapisują moje odczucia. Kolorowe miasta, tłumy turystów, morze. Właściciele jachtów i grubych portfeli. Ulice, łodzie rybackie, małe miasteczka. Nowe domy i stare — naznaczone czasem i kulami.

Chorwacja, Zagrzeb. Miasto o tysiącu twarzy. Pełne życzliwych ludzi, artystów, turystów, amatorów taniego wina chowających się w parkach. Ludzi dziwnych, wyjątkowych i zupełnie zwyczajnych. Miasto kamienic poplamionych farbą, wąskich ulic, kawiarni i nieskończonej liczby miejsc, do których można wejść bez planu.

Bośnia i Hercegowina, Banja Luka. Miasto z pechem. Okupowane przez faszystów podczas II wojny światowej, zniszczone w 1969 roku przez silne trzęsienie ziemi, doświadczone wojną lat 90. Brzydkie i pociągające jednocześnie. Kulturowy tygiel, w którym meczety stoją obok kościołów.

Słowenia, Lublana. Tu sztuka czai się na każdym kroku. Kiedy stoisz w miejscu, ociera się o nogi jak kot. Kiedy idziesz — patrzy na ciebie z okien i bram.